Relacja z egzaminu BVLOS – 2/04/2017

BVLOS to uprawnienie do latania bezzałogowcami poza zasięg wzroku. Choć w Polsce takie loty są dość mocno ograniczone (brak odpowiedniego rozporządzenia dotyczącego stricte lotów BVLOS) takie uprawnienie może przydać się w przyszłości – w końcu drony mają największy potencjał w lotach poza zasięg wzroku i w dużej mierze automatycznie/autonomicznie, a nie sterowane ręcznie przez operatorów.

Do egzaminu podchodziłem po kilku miesiącach od odbycia szkolenia BVLOS, więc niestety wymagało to ode mnie ponownego dokładnego przestudiowania wszystkich zagadnień teoretycznych. Miałem koncepcję na stworzenie specjalnej platformy samolotowej na potrzeby tego egzaminu (co więcej zakupiłem już samolot Volantex Raptor oraz autopilot Pixhawk obsługiwany przez dobrze mi znany Mission Planner), ale z braku czasu i natłoku innych zajęć odłożyłem jego wykorzystanie na „lepszy czas”, a do egzaminu wystarczył DJI Phantom 4 Pro.

Egzamin teoretyczny

Egzamin teoretyczny to najcięższy orzech do zgryzienia podczas całego egzaminu. O ile VLOS to 5 modułów po 12 pytań z każdego, tak BVLOS to już 9 modułów również po 12 pytań, jednak czasowo należy zmieścić się w 1.5h a pytania nie są w 100% testowe – były również otwarte. Co więcej nawet w pytaniach testowych były odpowiedzi, do których można było dość jedynie poprzez wykonanie obliczeń z użyciem kalkulatora i dodatkowego brudnopisu.

Pięć modułów pokrywa się z modułami na egzaminie VLOS i to nie stanowiło większego problemu. Kolejne 4 moduły odróżniające BVLOS od VLOS to:

  • Meteorologia – pytania odnośnie frontów, rodzajów chmur, wiatrów, rozkładów ciśnień, opadów;
  • Nawigacja – jednostki używane w nawigacji, kursy magnetyczne, geograficzne, busoli,  dewiacje, deklinacje, wariacje, skale na mapach, przeliczanie prędkości w różnych jednostkach, wysokości QNE, QNH, QFE, czasy lokalne i UTC, błędy pomiarowe ciśnień i temperatur, GPS, GLONASS;
  • Osiągi i planowanie lotu – ponownie pojawiały się błędy pomiarowe urządzeń pokładowych, zagadnienia związane ze środkiem ciężkości, siłami nośnymi, statecznością statyczną i dynamiczną, podłóżną i poprzeczną, zagadnienia związane z doskonałością statków powietrznych i prędkościami minimalnymi, ekonomicznymi, maksymalnymi i optymalnymi, przeciągnięcia, kąty przechyleń i przeciągnięć;
  • Procedury operacyjne – coś w rodzaju prawa lotniczego, tylko wchodzącego już w szczegóły np. do kiedy i w jaki sposób trzeba powiadamiać PKBWL o zainstniałym wypadku lotniczym, czy można naruszać procedury w razie wystąpienia niebezpieczeństwa, które organy są odpowiedzialne za porządek na… płycie lotniska, co jest incydentem a co wypadkiem lotniczym, pytania o ULC, jakie są minima czasowe co do możliwość spożywania alkoholu przez pilota przed lotem, kto decyduje o przerwaniu lotu itp.

Generalnie lubię prawo lotnicze i wydaje mi się, że jestem z nim na bieżąco, ale nie codziennie czyta się w szczegółach np. jakie są zasady zgłaszania incydentów/wypadków do PKBWL, więc w tym module „Procedury operacyjne” miałem najwięcej niewiadomych (ok. 4-5 pytań na 12, 9 prawidłowych zalicza test), nad którymi musiałem przysiąść i pokminić dłużej.

Co do pytań otwartych tudzież pytań testowych, ale z koniecznością ich rozwiązania na podstawie kilku prostych działań matematycznych, trafiały się takie:

  • rozszyfrowanie METAR’u (tutaj poległem niestety, za mało i zbyt dawno ćwiczyłem odczyty METARów);
  • mając dany jeden kurs (np. geograficzny, magnetyczny lub busoli) i podaną deklinację/dewiację obliczyć wartość innego kursu;
  • mając daną skalę mapy, obliczyć ile w rzeczywistości ma odcinek łączący dwa punkty;
  • przeliczanie prędkości m/s <–> km/h <–> węzły itp.;
  • mając podane błędy pomiaru wysokościomierza obliczyć czy samolot doleci czy przeleci punkt lądowania;
  • statek powietrzny leci z prędkością X, wiatr wieje z prędkością Y w kierunku Z – ile czasu zajmie przelecenie danego odcinka (zadanie z fizyki z poziomu liceum ;);

Generalne moje odczucie jest takie: ktoś po dobrym kursie BVLOS i ze „świeżą wiedzą w głowie” ogarnie egzamin bez problemu, natomiast czasowo i tak się trzeba mocno spieszyć, bo pytań sporo więcej niż na VLOS (VLOS = 5 * 12 = 60 pytań, BVLOS 9 * 12 = 108 pytań), a czasu wcale proporcjonalnie więcej nie ma ;). Stres zatem był, błędy w modułach były, ale doszedłem do etapu nr. II czyli do egzaminu praktycznego.

Egzamin praktyczny BVLOS

Ten zdawałem na DJI Phantom 4 Pro wyposażonym w aplikację Litchi, która pozwala na zaplanowanie trasy lotu automatycznego po punktach.

Do moich zadań w ramach egzaminu należało bezpieczne rozplanowanie trasy po punktach (ok.  8 waypointów) z uwzględnieniem wiatru (akurat wiał dość porwisty tego dnia…), wysokości, prędkości przelotu między punktami. Dron miał sam wystartować i sam wylądować, moim zadaniem było kontrolować jego parametry w locie i ewentualnie przerwać misję i przejść w tryb sterowania ręcznego (ale patrząc na tablet z mapą, a nie na samego drona). Dodatkowo podczas przelotów między niektórymi waypointami miałem przejść w tryb inny niż automatyczny i przelecieć odcinek ręcznie patrząc na mapę ze wskaźnikiem drona.

Egzamin nie polegał na rzeczywistym locie daleko poza zasięg wzroku. Dron był cały czas w zasięgu wzroku obserwatora i egzaminatora natomiast ja i tak miałem patrzeć na tablet i sprawdzać prędkość/odległość/wysokość na podstawie wskazań aplikacji – nie patrząc na samego drona. To wystarczy by uznać lot za BVLOS (lot poza realny zasięg mojego wzroku w zasadzie niczym by się nie różnił od tego, prócz dodatkowego stresu związanego z możliwością utraty sprzętu ;).

Jednocześnie lot egzaminacyjny BVLOS nie polega na wpatrywaniu się w obraz z kamery z drona (jak wielu pewnie lata na codzień i tak traktuje loty BVLOS poza zasięg wzroku). Mamy patrzeć na mapę – sprawdzać czy GPS ma odpowiednią ilość satelit, czy dron przemieszcza się wg zaplanowej ścieżki, czy nie traci wysokości lub nie wznosi się z różnych powodów – tego dokonujemy patrząc bezpośrednio na wskazania aplikacji, nie na obraz z kamery. Nie wiem jak jest w przypadku samolotów, ale raczej nigdzie nie jest wymagany podgląd FPV – wręcz odwrotnie – lot BVLOS ma charakter lotu IFR (Instrument Flight Rules), czyli patrzeniu na sztuczny horyzont, kompas, wysokościomierz, chyłomierz i zakrętomierz – i nawigowaniu na podstawie ich wskazań (w przypadku np. Mission Plannera to jest jak najbardziej możliwe, ale Litchi jest dedykowana jedynie do MR’ów ze stajni DJI, więc nie ma takich funkcjonalności – zwyczajnie ich nie potrzebuje dla wielowirnikowców).

Ponieważ wcześniej miałem już uprawnienia VLOS to moja misja nie została przerwana przez egzaminatora, a egzamin skończył się wraz z wylądowaniem Phantoma w zaplanowanym przeze mnie miejscu. Wiem, że w przypadku osób, które robią BVLOS bez posiadania VLOS egzaminator musi sprawdzić również umiejętność pilotowania ręcznego drona – wtedy misja autonomiczna przechodzi w misję manualną gdy dron jest w zasięgu wzroku (VLOS), a operator ma wykonać kilka manewrów znanych z egzaminów na VLOS (lot po kwadracie, kole, zawis, wznoszenie/opadanie itp.).

Podsumowanie

Egzamin BVLOS – mimo mojego całkiem sporego oblatania dronami i wiedzy, którą staram się na bieżąco uzupełniać – był na pewno sporo trudniejszy od VLOS, a niektóre procedury operacyjne, kwestie prawne, znajomość budowy statków powietrznych (nie tylko wielowirnikowców, w których np. nie ma klap, a pojęcia dolotu/przelotu nie występują) czy też zagadnienia meteorologiczne trzeba znać w szczegółach. Część z pytań została żywcem wyjęta z egzaminów na PL(G) i PPL(A) więc od operatorów dronów wymaga się czasem wiedzy, która w zasadzie jest równorzędna z wiedzą szybowników czy pilotów z licencją PPL(A). Zatem jeśli chcecie się przygotować mentalnie na pytania przed egzaminem na BVLOS to polecam poczytać testy stąd: http://www.testylke.pl/.

7 thoughts on “Relacja z egzaminu BVLOS – 2/04/2017

  1. Jeśli latam np. P4P w odległości max 100 m od siebie (i dobrze widzę cały czas drona) ale korzystam własnie np z waypointów bądź point of interest, to taki lot jest zaliczany do VLOS czy BVLOS?

    Odpowiedz

      1. Dzięki za odpowiedź, nie byłem tego do końca pewien.
        Gdzieś spotkałem się z opinią doświadczonego użytkownika (miał VLOS i BVLOS) który twierdził że wszelkie loty autonomiczne czyli waypointy itp. itd. to już jest BVLOS, nawet jeśli odbywają się bardzo blisko i cały czas dron jest w zasięgu wzroku. Przecież tak czy siak ma się cały czas kontrole nad dronem bo można taki tryb przerwać w każdym momencie.

        Odpowiedz

        1. Bzdura, z definicji VLOS jest wtedy gdy masz BSP w zasięgu wzroku, a dodatkowo Twój zasięg wzroku rozszerzony jest o zasięg widzenia obserwatora, więc możesz polecieć poza swój zasięg wzroku, ale gdy obserwator widzi Twojego drona to dalej jest VLOS, może Ci np. mówić przez krótkofalówkę lub telefon jaka jest jego pozycja – względem prawa to wciąż VLOS, choć brzmi to absurdalnie 😉

          Odpowiedz

          1. Takiej odpowiedzi oczekiwałem 🙂 dzięki wielkie!
            Btw. uważam że szkolenia VLOS powinny trwać dłużej żeby podczas szkolenia rozwiać wszelkie wątpliwości które pojawiają się dopiero jak zacznie się latać samemu.

          2. Niestety zmiany prawne są dość częste w tej branży, więc jeśli operator po kursie i egzaminie przestaje się interesować zmianami w prawie to zawsze będzie do tyłu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *